niedziela, 1 listopada 2009

Liberalne Niemcy

Jakiś czas temu mieliśmy przyjemność obserwować wybory parlamentarne w sąsiednich Niemczech. Zgodnie z przewidywaniami zwyciężyła konserwatywna koalicja CDU/CSU, ale najbardziej sensacyjny był rewelacyjny wynik liberałów, którzy uzyskali sporo poparcie. Dziś, mamy już oficjalnie zatwierdzony rząd i plan koalicyjny, tak więc warto się nad nim pochylić.

Nowym ministrem spraw zagranicznych został charyzmatyczny przywódca liberałów Guido Westerwelle. Polityka zagraniczna Niemiec będzie teraz znacznie bardziej przyjazna w stosunku do Polski. W planie koalicyjnym znalazł się nawet zapis o konieczności kultywowania współpracy na podłożu gospodarczym (nie zapominajmy że Niemcy to nasz największy partner handlowy), oraz o konieczności zacieśniania sojuszu pomiędzy naszymi państwami dla dobra wspólnej Europy. Postulaty bardzo górnolotne, ale niewątpliwie miłe dla ucha każdego Polaka. Sympatycznym gestem ze strony nowego szefa Niemieckiego MSZ było również wybranie Polski jako pierwszego wizytowanego kraju. Tę wizytę również już mamy za sobą i była oczywiście bardziej symboliczna niż konkretna. Miejmy nadzieję, że nasza współpraca będzie dalej wyglądała tak optymistycznie, bo to daje szanse na wzmocnienie pozycji Polski w Unii Europejskiej, a już niedługo zacznie się batalia o budżet...

Niemców czekają teraz spore zmiany w sferze gospodarcze. FPD jasno podczas wyborów postulowało konieczność zmniejszenia podatków. I ten zapis znalazł się w planie koalicyjnym. Zabraknie natomiast radykalnego cięcia świadczeń socjalnych(Niemcy to obok Szwecji najbardziej socjalny kraj UE). I tu mamy do czynienia z błędnym kołem. Bo jak można zmniejszać przychody przy jednoczesnym utrzymaniu na dotychczasowym poziomie wydatków? Jest to oczywiście niemożliwe, co wiąże się ze wzrostem deficytu budżetowego, który już dziś w związku ze skutkami kryzysu nie wygląda najlepiej. Cięcia socjalne blokuje frakcja konserwatywna z Angelą Merkel na czele. CDU obawia się, jak większości partii rządzących, utraty znacznej części elektoratu przyzwyczajonego do opiekuńczego modelu państwa. To niewątpienie będzie główny obszar sporu koalicyjnego.

Kolejna kwestia sporna, to rozszerzenie Unii. Konserwatyści chcą już zdecydowanie ograniczyć dopływ nowych państw i zamknąć Unie w aktualnej formie, liberałowie natomiast są otwarci na nowe propozycje. Koalicja wypracowała na szczęście kompromisowy zapis, w którym to państwo Niemieckie będzie się wstrzymywać od głosu w spawach związanych z rozszerzeniem wspólnoty.

Jeśli chodzi o politykę zagraniczna to przy jednoczesnym ociepleniu stosunków z Polską mają zaostrzyć się kontakty z Rosją. I w tym przypadków znów mamy szanse coś dla siebie ugrać. Koniecznie trzeba powalczyć o kształt gazociągu północnego bardziej dla nas korzystny, oraz generalnie o większą dywersyfikacje dostaw gazu do Europy centralnej.

Jednym słowem, dzięki świetnemu wynikowi liberałów, zarówno Niemcy jak i Polacy maja szanse wiele zyskać. Oby tak było, bo dobre stosunki pomiędzy naszymi kajami, niosą w sobie dużą siłe dla Unii i dla nas samych...

poniedziałek, 26 października 2009

Nowa ustawa hazardowa i pomysł na lobbing

Rząd przygotowuje po ostatniej burzy nową ustawę hazardową. Jej głównym założeniem jest podwyższenie podatku ryczałtowego od automatów, zamiast słynnych dopłat. Jako zdecydowane przeciwnik nakładania jakichkolwiek dodatkowych ciężarów fiskalnych, także i w tym przypadku muszę zaprotestować!

Bo tak naprawdę, co za sobą to niesie? Patrząc z perspektywy rządu bardzo wile, bo aż jakieś 400 mln rocznie do budżetu. Przedsiębiorcy hazardowi będą musieli zapłacić niestety dużo więcej. Przede wszystkim utracą popyt na swoje usługi bo z logicznego punktu widzenia tego typu zabieg zawsze to za sobą niesie. Co się z tym wiąże uzyskają mniejsze dochody, które w dużej mierze i tak będą musieli oddawać państwu po podniesieniu o blisko 100% podatku! W konsekwencji doprowadzi to do zupełnego upadku legalnego biznesu hazardowego w Polsce, który już dziś wbrew powszechnemu przekonaniu, jest w opłakanym stanie. Mówię to zupełnie obiektywnie, bez żadnego nacisku ze strony branży...:P

Kolejna kwestia to usprawnianie ustawy lobbingowej. W tym przypadku pomysły są w gruncie rzeczy dobre, ale zobaczymy jak będą funkcjonować w praktyce, bo jak wiemy im więcej biurokracji tym gorzej. Ta ustawa niestety niesie za sobą szereg dodatkowych formalności min. obowiązkowe rejestrowanie spotkań i kontaktów z lobbystami itp. Oby się sprawdziła, i kompromitujące incydenty które musieliśmy niedawno oglądać, nie miały już nigdy miejsca...

wtorek, 20 października 2009

Zróbcie coś z tym PZPN...

Opinia publiczna od dłuższego czasu domaga się od władz państwa by raz na zawsze rozprawiły się z skostniałymi strukturami PZPN. Trudno się tym żądaniom dziwić. Polska piłka jest na dnie! I czas najwyższy zacząć działać! Gorzej już być nie może!

Odpadliśmy z eliminacji do mistrzostw świata, nasze drużyny nie grają w żadnym z pucharach, ludzie domagają się zmian - czyż nie jest to idealny pretekst do wprowadzania kuratora. Władza zyskała by nie tylko uznanie rzeszy wyborców, ale również nie naraziła by się na jakiejkolwiek konsekwencje ze strony UEFA i FIFA. Bo tak naprawdę nie mogą nam nic zrobić! Nadarzyła się okazja aby zbudować polska piłkę od podstaw. Nie zmarnujmy jej! Jest to oczywiście apel do władz, które formalnie nie mają wpływu na funkcjonowanie PZPN-u, ale w rzeczywistości zdziałać mogą wiele. Głównym narzędziem jest oczywiście wprowadzenie kuratora, który przewrócił by wszystko do góry nogami, a następnie uporządkował od A do Z. Rozwiązanie chyba najlepsze, ponieważ jedyne tak radykalne. Z PZPN można niestety postępować tylko radykalnie! Obawy budzi jedynie wypowiedz ministra Adama Giersza, który jasno twierdzi, że "wprowadzanie kuratora nic nie pomoże, o czym mieliśmy okazje już raz się przekonać". Owszem, opcja z kuratorem była już raz wdrażana, ale musiała zostać przerwana ze względu na groźby ze strony FIFA. Teraz związki światowe nie mogą nam niczym zagrozić, bo Polska nie liczy się w żadnych międzynarodowych rozgrywkach, a euro nam przecież nie odbiorą. Tak więc Ministerstwo Sportu do boju!

środa, 14 października 2009

Tusk poradził sobie z kryzysem...

Tak jak przewidywałem, afera hazardowa tak szybko jak została rozpętana tak szybko odchodzi do lamusa. I bynajmniej nie jest to zasługa mediów, ani innych podmiotów zainteresowanych. Wszelkie dywagacje, spekulacje i całe to zamieszanie wokół sprawy uciął swoimi decyzjami Premier.

Kroki, które podjął były niezwykle radykalne. Na początek odsuniecie od obowiązków Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego, czyli tych najbardziej atakowanych i faktycznie skompromitowanych polityków. Jednak na tym wszystko nie mogło się zakończyć. Zbyt wile było niejasności, dziwnych układów i powiązań. Premier postanowił więc uciąć wszelkie okazje do ostrzału rządu, i odwołał wszystkich choćby w najmniejszym stopniu powiązanych ze sprawą, tak naprawdę nie zważając na charakter ich postępowań w całym przedsięwzięciu! Z wizerunkowego punktu widzenia, było to posunięcie trafne. Natomiast parząc z perspektywy interesu państwa, niekoniecznie. Szef rządu niesłusznie w mojej opinii odwołał wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda, człowieka niezwykle rzeczowego i bardzo skutecznie działającego w sferze ułatwień prowadzenia biznesu. Zresztą natychmiast po tej decyzji podniosło się larum w środowiskach biznesowych, które praktycznie jednogłośnie twierdziły, że odsunięcie Pana Szejnfelda jest niekorzystne, ze względu na zatrzymanie wielu pozytywnych dla biznesu projektów które były przez niego realizowane! Jeśli chodzi o kolejne dymisje to wbrew pozorom nie są one aż tak szkodliwe, bo fachowcy którzy zastąpią Pana Schetynę, Czumę i Drzewieckiego są naprawdę niebywale kompetentni i chętni do działania, nie umniejszając tu oczywiście odwołanym ministrom. Po prostu przyda się trochę świeżej krwi w rządzie. Pan Kwiatkowski, Miller i Giersz, to ludzie co do których większych zastrzeżeń i wątpliwości nie ma. Fachowcy z doświadczeniem i pomysłami. Tak krótko można ich scharakteryzować. Miejmy nadzieje, że sprawdzą się na tych stanowiskach, i tego im oczywiście życzę!

Najbardziej kontrowersyjną decyzją premiera było odwołanie Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA. Bez wątpienia posunięcie nieuniknione, choć można dyskutować czy podjęte w odpowiednim czasie. Już poprzednio się nad tym zastanawiałem i raczej odradzałem wyrzucenie Kamińskiego w aktualnej aurze. Stworzyło by to złe wrażenie na opinii publicznej. Jednak muszę stwierdzić, że się myliłem. Pozostawienie go na stanowisku wiązało się z wyrzucaniem na światło dzienne kolejnych wydumanych afer. Namiastkę tego mieliśmy okazje zobaczyć w ostatni weekend, kiedy to Pan Mariusz Kamiński wyjawił informacje na temat "afery stoczniowej". Dlatego posunięcie premiera było jak najbardziej trafne. Teraz na czele CBA stanie, były już szef CBŚ, Pan Paweł Wojtunik. Bezpartyjny glina, który ma na swoim koncie już wile sukcesów min. rozwiązanie sprawy starachowickiej. W najbliższym czasie do jego obowiązków należeć powinno zupełne oczyszczenie CBA z jakiegokolwiek pierwiastka politycznego i wytyczenie nowych działań, by skutecznie walczyć z korupcja. Wierze, że mu się to uda, bo tak naprawdę nie da się być gorszym szefem niż Mariusz Kamiński!

Tak więc spokojnie można stwierdzić, że kryzys w rządzie opanowany. Teraz czas zająć się działaniem na rzecz kraju. Sprawa co prawda będzie jeszcze powracać przy okazji powołania nieszczęsnej komisji śledczej, ale już zdecydowanie nie w takim wymierzę. Prace komisji najpewniej ugrzęzną w martwym punkcie, i nic nowego się nie dowiemy...

poniedziałek, 12 października 2009

Spektaklu Kamińskiego ciąg dalszy...

Mariusz Kamiński odbezpiecza kolejne granaty dyskretnie szykowane od dłuższego czasu. Chce zbudować swoją pozycje przed odejściem, i wzmocnić przekaz, jakoby odwoływany był jedyny prawy, sprawiedliwy i walczący z korupcja.

Publikując dokumenty dotyczące afery stoczniowej Pan Kamiński po raz kolejny udowodnił, że nie nadaje się na piastowanie tego stanowiska. Bo po pierwsze, najpierw o sprawie powinien powiadomić prokuraturę a nie premiera, prezydenta, marszałków i innych najwyższych dostojników robiąc z tego kolejna aferę polityczna, tak naprawdę jeszcze przed wyjaśnieniem sprawy! Po drugie natomiast, powinien zrobić to już znacznie wcześniej, ponieważ pełna dokumentacje dotyczącą sprawy zebrał już bodajże w maju!

Zawiłości prawne związane z aferą niech więc wyjaśni prokuratura, ja tymczasem skupie się na pracy ministra Grada. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że fiasko związane z prywatyzacją stoczni jest tylko i wyłącznie jego porażką, i to porażką na tyle uderzająca, że dymisja wydaje się być nieunikniona. Premier natomiast od tej decyzji uciekł zasłaniając się, koniecznością ostatecznego wyjaśnienia sporu PZU z Eureko, przez Pana Grada. Wieloletni spor z Eureko od niedawna mamy już za sobą, choć w mojej opinii na mało korzystnych warunkach. Kwota odszkodowania, którego Eureko w arbitrażu domaga się od Polski, wynosi 35,6 mld zł, do tego dochodzą odsetki i koszty arbitrażu. Oznacza to, że łączna kwota może przekroczyć 40 mld zł. Ale w końcu kiedyś musiało się to skończyć, bo dalszy konflikt nie korzystnie wpływał na parce PZU. Wracają jednak do wątku, sprawa Eureko już jest wyjaśniona, tak więc Pan Aleksander Grad, powinien dobrowolnie podać się do dymisji, odchodząc z bilansem działań tylko delikatnie ujemnym...

sobota, 10 października 2009

Prezydent Kaczyński podpisuje traktat!

Siedem dni po referendum w Irlandii, prezydent Polski podpisuje traktat lizboński. Nasze najśmielsze obawy zostały rozwiane, ale nie bezpowrotnie...

Na szczęście nie zostaliśmy okrzyknięci ostatnim hamulcowym europy bo ten niechlubny tytuł przypadł Vaclavowi Klausowi, co nie oznacza, że powinniśmy się z tego powodu cieszyć! Wręcz przeciwnie. Teraz w gestii Polskiego prezydenta leży ratyfikacja traktatu w Czechach! Lech Kaczyński, skądinąd przyjaciel Klausa, powinien, jako przywódca tak dużego państwa europejskiego, czynnie działać na rzecz traktatu, bo jak widać w końcu chyba zdał sobie sprawę z jego powagi dla funkcjonowania Unii. To historyczna chwila dla Polski i przede wszystkim europy! Ale jeszcze bardziej, doniosłość tego wydarzenia odczują obywatele, jeśli traktat podpisze Vaclav Klaus. Dlatego też z całego serca apeluje do pana Prezydenta Kaczyńskiego aby jakieś działania w tym kierunku poczynił. Aby jego rola w zmianie europy nie ograniczyła się jedynie do podpisania skrawka papieru, a miała szersze znacznie!

piątek, 9 października 2009

Barack Obama laureatem Pokojowej Nagrody Nobla!

Ta szokująca wiadomość obiegła dziś cały świat! I równocześnie praktycznie wszyscy, zaczęli się zastanawiać, za co tak naprawdę to wielkie wyróżnienie? Czy pokojową nagrodę Nobla przyznaje się za zapowiedzi działań, czy też za konkretne kroki? Nasuwa się bardzo wiele pytań, a odpowiedz moim zdaniem jest bardzo prosta: Obama nie powinien wygrać!